Autor Wątek: Prasa o Junaku  (Przeczytany 8454 razy)

zdzichfur

  • Gość
Prasa o Junaku
« dnia: 18 Październik 2011, 22:56 »





















Kolejne wypociny w SM :



Jeżeli test robi koleś ze zdjęcia, to jak on może pisać że mu M16 dobija  :-/
ile ten koleś może ważyć  :?:  przy mojej wadze 110,3 kg - specjalnie stanąłem na wadze i teraz tego żałuje bo małżonka widziała wynik  :lol:  - nic mi nie dobija dopiero jak moją ślubną posadzę na moto i razem jedziemy to potrafi opona dobić do błotnika na wybojach.

Kolejny artykuł w ŚM, bardzo skromny i gdyby nie kolega z naszego forum to nie wiadomo czy cokolwiek by naskrobali  :lol:   :mrgreen:  :

Offline Fresu

  • Uzytkownik
  • Wiadomości: 386
  • Szkiełko i oko ;)
  • Model: M11
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #1 dnia: 21 Październik 2011, 02:44 »




Bo w życiu chodzi o to, żeby nie dać się wydymać.

Offline Łysy

  • MadaFaka
  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 2574
  • Wolność jest wtedy, kiedy nie musisz przepraszać..
  • Model: M 16 LS 650 + HD FXSTC '94
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #2 dnia: 23 Październik 2011, 15:39 »
Chopper Magazine Nr. 15 październik 2011




« Ostatnia zmiana: 23 Październik 2011, 15:41 wysłana przez Łysy »
Mój Junak- moja  duma !!! Harley mój to jest TO !!!

zdzichfur

  • Gość
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #3 dnia: 17 Listopad 2011, 07:41 »
Po przeczytaniu kolejnego artykułu a raczej zamieszczonych kilku zdań w ŚM odnoszę wrażenie że zaczął ktoś inny nim jeździć, a test długodystansowy jakby w ogóle nie miał spójności








Offline Łysy

  • MadaFaka
  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 2574
  • Wolność jest wtedy, kiedy nie musisz przepraszać..
  • Model: M 16 LS 650 + HD FXSTC '94
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #4 dnia: 19 Listopad 2011, 23:43 »
czytałem, w sumie niewiele tam napisali. Lepszy jest za to artykuł o Zippie Roadstar 250. Utwierdził mnie tylko w przekonaniu, że M 16 to lepszy wybór :)))
Mój Junak- moja  duma !!! Harley mój to jest TO !!!

Offline trzysta

  • Uzytkownik
  • Wiadomości: 2107
  • Model: M11 - 320cm3
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #5 dnia: 01 Marzec 2012, 22:41 »

Offline MarioT

  • Poczatkujacy
  • Wiadomości: 2
  • Mariusz - strażak
    • Junak
  • Model: M16 - "black edition"
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #6 dnia: 02 Maj 2012, 09:16 »
http://motormania.com.pl/testy/motocykle/junak-m16-slodko-kwasny/


Przed obudzeniem do życia jednostki, trzeba rozpracować stacyjkę. Ciekawe rozwiązanie – przekręcasz kluczyk, a następnie wyjmujesz i chowasz do kieszeni…

Przed pierwszym uruchomieniem silnika warto uprzedzić sąsiadów. Można także wyposażyć ich w zestawy zatyczek do uszu lub naparzyć uspokajającej melisy… Junak hałasuje i to naprawdę solidnie. Gdy pojawia się w okolicy, dzieci chowają się do szafy, krowy przestają dawać mleko, a kury znoszą jaja na twardo. Słysząc coś takiego obstawiasz przynajmniej 750-tkę z „kombinowanym”

zdzichfur

  • Gość
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #7 dnia: 02 Maj 2012, 09:27 »
Mario jest tak jak napisane ale z kominami od Frankiego  ;D

Offline Łysy

  • MadaFaka
  • Administrator
  • *****
  • Wiadomości: 2574
  • Wolność jest wtedy, kiedy nie musisz przepraszać..
  • Model: M 16 LS 650 + HD FXSTC '94
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #8 dnia: 02 Maj 2012, 18:51 »
hehehe, koleś jeździł cały czas z włączonym badziewiami jako lightbary z motonautilusa obciążając prądnicę dodatkowymi 110 W i się dziwił, że coraz trudniej zapalał :)))))))))))))
Mój Junak- moja  duma !!! Harley mój to jest TO !!!

Offline The_Naturat

  • Priv
  • Wiadomości: 109
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #9 dnia: 02 Maj 2012, 23:16 »
Mario jest tak jak napisane ale z kominami od Frankiego  ;D

Eeee tam! Kominów od Franka nie posiadam, a mimo to efekt nie jest gorszy od opisywanego ;D

zdzichfur

  • Gość
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #10 dnia: 03 Maj 2012, 05:35 »
No tak, ale też masz puste rurki  :) 

sq3mva

  • Gość
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #11 dnia: 15 Maj 2012, 14:23 »
Symulator choppera
Świat motocykli 06/2012

Offline Efka76

  • Priv
  • Wiadomości: 148
  • Błogosławieni szurnięci, albowiem już tu, na ziemi
  • Model: Junak M16. Czarny- Czarnuch...pod Czarną
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #12 dnia: 15 Maj 2012, 14:40 »
Cokolwiek by nie napisali o M16 to cała prawda wyjdzie na tym forum od prawdziwych użytkowników a nie testujących przez"jakiś czas". Porównywanie do dużych maszyn o pojemności ponad 600 mija się z celem( niech porównują cienkacza i audice).
Za ta cenę to dobry wybór.

Jedyny zgrzyt...to reklamowanie go i sprzedawanie jako produkt pod polska nazwą i częściowo polski- co mija się z prawdą.

Niestety obecnie ciupage góralska w zakopanym kupisz bez problemowo jako produkt chiński  ;D



ps. Co do "dobijania" tylnego zawieszenia. Nasz junak bez regulacji lekko dobijał, po regulacji ładnie ciągnie ponad 150 kg deklarowanych przez producenta( 2 osoby nie głodzone  ;D ;D)

Offline radek

  • Heaven's Rider [ * 8.09.2012 ]
  • Priv
  • Wiadomości: 275
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #13 dnia: 15 Maj 2012, 14:41 »

Eeee tam! Kominów od Franka nie posiadam, a mimo to efekt nie jest gorszy od opisywanego ;D

The_Naturat - a skąd masz te swoje rury, bo ostatnio zapomniałem zapytać ?
"ale bajka, dosiadać tego bike'a..."

Offline The_Naturat

  • Priv
  • Wiadomości: 109
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #14 dnia: 15 Maj 2012, 15:57 »


The_Naturat - a skąd masz te swoje rury, bo ostatnio zapomniałem zapytać ?
[/quote]

Z Gdyni - kupiłem je razem z Junkersem.

Offline trzysta

  • Uzytkownik
  • Wiadomości: 2107
  • Model: M11 - 320cm3

Offline lysy32

  • Uzytkownik
  • Wiadomości: 121
  • Model: M11 320i
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #16 dnia: 05 Maj 2015, 14:31 »
Było było. Nie wiem czy na forum czy w goglach znalazłem :)

Offline Power

  • Uzytkownik
  • Wiadomości: 2442
  • Daje radość
    • Galeria Power
  • Model: Junak M16, Yamaha MT09 Tracer

Offline trzysta

  • Uzytkownik
  • Wiadomości: 2107
  • Model: M11 - 320cm3
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #18 dnia: 17 Maj 2015, 22:43 »
Ale wzrost sprzedazy junka 12 razy a romet 6 tak to czytaj :).

Offline lysy32

  • Uzytkownik
  • Wiadomości: 121
  • Model: M11 320i
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #19 dnia: 15 Czerwiec 2015, 18:19 »
U mnie w firmie na parkingu naliczyłem 4 junaczki w tym mój M11. Rometów nie ma :)

Offline phantom72

  • Uzytkownik
  • Wiadomości: 416
  • Jak dbasz ,tak masz
  • Model: Suzuki Intruder VZR 1800 M109R
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #20 dnia: 18 Czerwiec 2015, 12:05 »
Nie wiem czy to juz gdzies nie bylo ale całkiem objektywny test M16

http://motovoyager.net/2014/06/junak-m16-miejski-twardziel-bez-kompleksow-test/
Nie da Ci żona, nie da Ci matka , tego co może dać sąsiadka :)

Offline Power

  • Uzytkownik
  • Wiadomości: 2442
  • Daje radość
    • Galeria Power
  • Model: Junak M16, Yamaha MT09 Tracer
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #21 dnia: 06 Marzec 2016, 14:38 »
Co prawda nie o Junaku, ale warto przeczytać.
http://motocykle.onet.pl/polskie-motocykle-okresu-ii-rzeczypospolitej/gvyht


Pzdr.

Offline trzysta

  • Uzytkownik
  • Wiadomości: 2107
  • Model: M11 - 320cm3
Odp: Prasa o Junaku
« Odpowiedź #22 dnia: 05 Kwiecień 2016, 15:28 »
Było ?
http://www.klub-chinskich-motocykli.pl/index.php?option=com_content&view=article&id=80:jak-nie-zdobyem-berlina-kacpero&catid=10:2013&Itemid=7



Pierwszy sobotni poranek sierpnia rozpoczyna się siódmą rano... jeszcze przeszkadza wspomnienie piątkowego wieczoru. Mgliście i jakoś kwaśno prezentuje się wstający dzień, albo otwierać browar, albo... decyzja błyskawiczna – jadę!
Już od dość dawna korci mnie aby przekonać się, czy Junak M16 nadaje się do wypadów stricte turystycznych. Jeżdżę tym modelem czwarty miesiąc, zaliczyłem kilka imprez, ale ciągnie jak cholera aby sprawdzić motocykl w dłuższej trasie. Mam mocno ograniczony czas więc do dyspozycji pozostaje wyłącznie weekend.
 Gdzie jechać? Pomysł rodzi się równie szybko, jak zapada decyzja. Przelecę do Krajnika Dolnego (jakieś 230km) wjeżdżam do Schwedt i przez Angermunde, Eberswalde dojeżdżam do Berlina. To plan na dzień pierwszy. Nocuję w jakimś tanim motelu przed Berlinem, w niedzielę od rana zwiedzam miasto i po południu zmykam do chaty. Pomysł podoba mi się bardzo.
Szybka kawa, jakieś dwie kromy razowca i spadam do garażu. Motocykl jest nowy więc nie przewiduję żadnych niespodzianek. Pobieżny przegląd ograniczam do minimum: napięcie łańcucha,
stan oleju, płynu chłodzącego, kilka szarpnięć kierownicą... zdrowy! Ruszam kwadrans przed ósmą.

Kieruję się „10-tką” przez Piłę, Wałcz, Mirosławiec, Recz aż do Suchania. Tutaj odbijam w lewo na banie, Pyrzyce mając „maleńką stówkę” do przejścia w Krajniku Dolnym. Droga bezproblemowa nie uwzględniając zaskakująco dużego nasilenia ruchu. Pierwszy postój na siku robię za Wałczem, przy okazji pozbywam się pasa nerkowego, chusty, rękawic... jest przed 9:00 a mniej szlag trafia, że zdecydowałem się na jazdę w skórach. Do końca trasy nie zapinam już kurtki :)
Pierwsze tankowanie zaliczam zaraz po wyjeździe, kolejne 30km przed granicą, wykorzystując okazję do drugiego postoju. Szukam cienia, ale bezskutecznie. Jest wściekle gorąco, podczas jazdy powietrze nie tylko nie chłodzi, ale coraz częściej wjeżdżam w „strefy pieca” - powietrza, które wręcz grzeje... będzie kolorowo.
Junak spisuje się bez zarzutu. Jadę przeważnie w okolicach 100km/h to w moim odczucia najlepszy zakres prędkości podróżnej dla tego motocykla. Jest ciekawie zaprojektowany, ma fantastyczny design, ale coś kosztem czegoś. Silnik ma niewielki więc i moc nie zgina nóg w kolanach. Waga po zatankowaniu przekracza 200kg, tylny laczek 160/80-16 bezkompromisowo egzekwuje swoje prawa, do tego wściekle długi łańcuch przeniesienia napędu – zespół napędowy ma co robić.
Staram się utrzymać pomiędzy 90-100km/h ponieważ interesuje mnie również zużycie paliwa na trasie. Na temat nieposkromionych apetytów paliwowych „16-tki” krąży sporo mitów. Piszę mitów, ponieważ na podstawie dotychczasowych doświadczeń nie zauważyłem drastycznego przepału, ale mogę się mylić.
Granicę przekraczam krótko po 11:00. Właściwie po typowym przejściu granicznym w Krajniku nie pozostały nawet wspomnienia. Budynek po stronie niemieckiej, zarysy po dawnych parkingach i to wszystko. Przejeżdżam most ozdobiony plakietką „granica państwa”, kawalątek ładną, zalesioną drogą i jesteśmy w Schwedt. Nie byłem tu prawie czterdzieści lat... pewnie zaszło sporo zmian, tak myślę, bo niewiele pamiętam :)
Daję sobie półtorej godzinki na zwiedzenie miasta. Pierwsze co robię to znajduję przytulną, klimatyczną knajpkę i serwuję sobie solidną porcję kofeiny. Siadam na tarasie i przyglądam się przechodniom, próbuję wychwycić specyfikę miasta, coś charakterystycznego w zachowaniach, zwyczajach. W fajnym pubie naprzeciwko balują przy piwku młode Szwaby... jednak „alkoholowe pasje” zdecydowanie nie uznają granic i sztucznych podziałów, rzekłbym: prawie jak w Polsce :)
Idę na mały spacerek po uliczkach okalających rynek i ruszam w stronę Angermunde. Schwedt zapamiętuję jako ładne, przede wszystkim czyste i zadbane miasto.
Odległość do Angermunde niewielka – trzydzieści kilka kilometrów. Droga dobra, nawierzchnia bez zarzutu. Na tym odcinku nieźle się ubawiłem. Jak wspomniałem pomykam obuty w skóry, na nogach glany – gorąco jak ciężka cholera. Postanawiam troszkę się przewietrzyć i jadę lekko ponad 120km/h, to taka graniczna szybkość dla „16-tki” - motocykl zachowuje się jeszcze przyzwoicie.
W lusterku widzę za sobą kolesia na skuterze, jedzie w rozpiętej, powiewającej niczym flaga koszuli, szortach i... boso! Po mniej więcej dwóch kilometrach niemiaszek nie wytrzymuje i wyprzedza mnie tak jakbym stał w miejscu... ten skuter to Aprilia, nawet nie wiem jaki model...
Przyznam szczerze, że miałem mieszane odczucia... przyjechał rockers z Polski :) a tu skuter...

Na peryferiach Angermunde staję na delikatny obiad. Fajna, stylowa knajpa w typowo niemieckim klimacie. Tak jak zadbano o wystrój lokalu, tak jakość żarcia raczej mierna.
Angermunde to miasto w starym stylu, wąskie brukowane uliczki, kamienice w których zaklęty jest jeszcze klimat z okresu upadku republiki... stylowe knajpy. W całym tym ambarasie czuć jednak klimat DDR.
Zwiedzam kilka uliczek, rynek, wchodzę do kilku knajp – bardziej z ciekawości niż potrzeby ciała.
Wracam do motocykla, strzelam z rozrusznika i... doopa! Kompletny brak prądu. Jestem trochę zdziwiony, a trochę przestraszony. Motocykl jest nowy, do tej pory nawet nie czknął, więc z racji przekonania (wiwat doświadczenie) nawet nie pomyślałem, aby zabrać jakiekolwiek narzędzia.
Szczęśliwie w maleńkiej puszce narzędziowej znajduje zestaw podstawowych kluczy i śrubokręt – chyba „Coś” nade mną jednak czuwa :)
Zaczynam remont na poboczu, właściwie w zatoczce głównej ulicy miast. Sprawdzam wszystkie kable od stacyjki, rozrusznika. Odnajduję bezpieczniki, najpierw dwa. Są OK. Szukam dalej, kolejny, trzeci bezpiecznik znajduję w puszcze zabezpieczającej akumulator – trafiony! Uffff... wymieniam, szczęśliwie w każdej obudowie bezpiecznika ktoś pomyślał o zapasowym... Składam pokrywy, przykręcam siedzenie, zakładam torbę i... doopa! Strzał rozrusznikiem powoduje wysadzenie napięcia. Nie mam narzędzi, nie mam miejsca na spokojny przegląd motocykla, a wszystko wskazuje na zwarcie rozrusznika. Nie zrobię tego na ulicy. Gmerając w maszynie tracę ponad godzinę, jest 16:45 sobota, trzeba podjąć jakąś sensowną decyzję. Postanawiam odpalić Junaka „na pych” i wracać.
Droga powrotna do domu zajmuje mi 3,5 godziny łącznie z dwoma krótkimi postojami.
Przyjeżdżam do domu przed 20:00 – jestem zły, zjechany jak koń po westernie i mam dość.
Dwa Heinekeny reanimują mnie na tyle skutecznie, że po szybkiej kąpieli schodzę do garażu. Ściągam boczne osłony, otwieram puszkę akumulatora, przeglądam bezpieczniki... za mniej więcej kwadrans motocykl chodzi i odpala jak model wzorcowy. Mało mnie szlag nie trafił, kiedy „na spokojnie” znalazłem przyczynę mojego niechlubnego odwrotu spod Berlina... przy klemie akumulatora upalił się przewód, tuż przy samym oczku. Miał dodatkową izolację, która doskonale maskowała usterkę. Jakiś skośnooki papruch przylutował oczko styku na trzech włosach z linki... nie muszę cytować subtelności jakie sobie wykrzyczałem z zaciszu garażu?
Bywa, nauka na pewno pozostawi ślad, już nie ma opcji, abym wypuścił się w trasę (nawet krótszą) bez narzędzi.
Podsumowanie.
Cała trasa wyniosła 568 kilometrów.
Jeżeli chodzi o walory jezdne, pierwsze 300 kilo pokonałem bez najmniejszych problemów. Żadnego zmęczenia, żadnej traumy dla pośladów. Jazda na kompletnym luzie.
Podczas drogi powrotnej serwowałem sobie kawowy kwadransik co mniej więcej 120 kilometrów.
Powyżej magicznego limitu 300 kilo zaczynam odczuwać zalety „sztywniaka”, specyficznej pozycji wymuszonej profilem siedzenia i szerokiej kierownicy. Doopsko zaczyna upominać się o swoje prawa, kręgosłup też przypomina mi datę urodzenia... ponad 500 kilometrów na jedno podejście to zdecydowana przesada.
Poza tym zdecydowanie męczy niski zakres prędkości przelotowej, ale to standardowa przypadłość wszystkich małych pojemności – a w przypadku chińskich „około-ćwiartek” to wręcz norma.
Zamiennie bardzo mile zaskoczyło mnie spalanie. Nastawiony raczej negatywnie zasłyszanymi opiniami muszę stwierdzić, że „moja” 16-tka zamknęła się w 3,1 litra na całej trasie. Uważam, że to wynik wręcz fantastyczny.
Planującym wyjazdy turystyczne tym modelem proponuję przy projektowaniu trasy uwzględnić jednorazowe przeloty na poziomie 300-350 kilometrów. Taki dystans nie powinien stanowić problemu nawet dla mniej doświadczonych motocyklistów.
Jeżeli będziecie zmuszeni pokonać jednorazowo dłuższy dystans, szczerze polecam wkalkulować dłuższą przerwę (2-3 godziny) zdecydowanie poprawi to komfort podróżowania.
Zalecana prędkość podróżna zawiera się pomiędzy 90-100km/h.
Warto również pamiętać, że ze względu na specyficzny kształt i ułożenie zbiornika motocykl musimy tankować co 200-kilka kilometrów.